poniedziałek, 10 września 2018

Relacja/Model build - Me-262 - Część V - koniec/ Part V - finish

Dzisiaj udało mi się dokleić ostatnie brakujące elementy do modelu Me-262. Na ostatniej prostej zrobiłem kilka zdjęć, którymi chciałbym się podzielić. Zamieszczam także kilka zdjęć gotowego modelu, choć nie jest to jeszcze galeria końcowa. 


Na poniższych zdjęciach można zobaczyć zbiory elementów, których złożenie zajęło mi sporo czasu. Są to pokrywy podwozia, golenie podwozia, klapy, lotki, sloty i osłona kabiny. Dłubałem sobie to powolutku i składowałem w pudełkach, by na koniec spokojnie złożyć w całość. Tak oto doszedłem do wielkiego finału, którym było rozpięcie anteny pomiędzy owiewką, a statecznikiem pionowym :).

Puzzle, bo tak tę drobnicę nazywam, składały się bardzo przyjemnie. Z resztą jak cały model. Z jednym zastrzeżeniem. Sloty były męczące i bardzo trudne do uformowania. Nie twierdzę, że udało mi się je wykonać dobrze. O ile uzyskanie odpowiedniego kształtu slotów znajdujących się najbliżej kadłuba było stosunkowo proste, to cztery zewnętrzne (dwa lewe i dwa prawe) sprawiły mi wiele trudności. Nie twierdzę, że nie można tego skleić tak jak to zostało zaprojektowane, ale dla większości modelarzy uformowanie tego kształtu poprawnie będzie graniczyło z cudem. Mi się prawie udało - rozwarstwiając karton, nasączając bcg i formując na ostrej krawędzi - niestety krawędź natarcia zewnętrznych slotów jest lekko wygięta w łuk, wklęsła. To wynik wielokrotnego formowania. Papier się po prostu zmęczył. Tak być nie powinno, ale nie jestem w stanie tego poprawić.

Koła pochodzą z zestawu firmy Eduard (nr 632031) dedykowanego do modelu Me-262 firmy Trumpeter w skali 1/32. Zdecydowałem się te koła ze względu na bieżnik, którego nie byłem w stanie odwzorować. Coś tam próbowałem rzeźbić, ale to nie wyszło by tak ładnie. Może jakbym miał więcej czasu...:)

Planuję jeszcze zrobić podstawkę, ale nie wiem kiedy mi się uda to zrobić, więc póki co wstawiam kilka zdjęć gotowego modelu.































środa, 11 lipca 2018

Relacja/Model build - Me-262 - Część IV/Part IV

Po montażu skrzydeł nadeszła pora na zbudowanie silników. Messerschmitt Me-262 był napędzany dwoma silnikami odrzutowymi zamontowanymi pod skrzydłami.After the wings were ready, I started to build engines. The Messerschmitt Me-262 was powered by two jet engines located under the wings.



Projekt daje możliwość wykonania silników w mniejszym lub większym stopniu skomplikowania. Trudniejsza wersja zakłada wykonanie łopatek turbin wewnątrz i tę opcję wybrałem. Jest to ponad 200 dodatkowych drobnych elementów. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że po co to robić, skoro praktycznie nie będzie nic widać. Ja uwazam, że jest to doskonały trening cierpliwości i dokładności. Poza tym sklejenie tych elementów dalo mi sporo satysfakcji. Łopatki zostały delikatnie wygięte, tak aby miały odpowiedni kształt. Gotowy zespół przedniej turbiny pomalowałem bardzo rozrzedzoną srebrną farbą. Tylna część (stożek wylotowy) okazal się być bardzo upierdliwy do uformowania, cztery paski szerokosci jednego milimetra dały wycisk, ale ostatecznie udało się to jakoś skleić. Równolegle powstały szkielety centralnych części silników.

Project give us two options, more and less detailed. I chose more detailed version which has complete fan turbine. It means over 200 small parts more to build. Someone can say, that is not necessary to do it, but for me it is the best occasion to train my patience and precision. Anyway, it was reallyun to make it. Blades were formed to proper shape. The finished front fan turbines were painted with a silver paint. The rear parts of the engines (exhaust cone) were really hard to form and glue but finally I managed to do it. The four last stripes, which are one millimeter wide, gave me a really hard time. In the meantime I made the frameworks of central parts of the engines.









Po ukończeniu elementów znajdujących się wewnątrz (wraz z poszyciem wewnetrznym) przyszła pora na dokończenie szkieletów i oklejeniu całości poszyciem zewnętrznym. Jest ono drobno poszatkowane, dzięki czemu ksztalt gondoli silnikowej powinien być wiernie oddany. Oznacza to także, że będzie wymagać od modelarza sporo formowania i precyzji. Na początek wyciąłem wszystkie elementy wraz z paskami łączącymi i na wewnętrznej stronie opisałem co jest czym. Następnie zabrałem się za retusz i formowanie. Z przodem i częścią centralna nie było problemów, poszło gładko. W kość dały za to trzy ostatnie paski poszycia. Wyjatkowo wredne do uformowania. Poza tym twierdzę, że mogłem się pomylić przy szkielecie tylnej części, musiałem tam nanosić na bieżąco poprawki papierem ściernym. Niestety wielokrotnie formowane przyklejanie i odklejanie elementów zostawilo ślady tych działań. Karton pamięta bledy i ich nie wybacza. Gotowe gondole silników pasują perfekcyjnie do skrzydeł. Ostatnim etapem było doklejenie przejść. O ile pomiędzy kadłubem, a skrzydłami poszło lekko, to pomiędzy silnikami, a skrzydłami tak łatwo nie było. Trochę jakby chcieć złożyć z powrotem posiekaną pietruszkę. Udało się.When the interiors of the engines were finished I made the rest of the frameworks and I started working on the covering. It contains a lot of stripes, but thanks to that the shape of engine (gondola) will be faithfully reflected. That means also a lot of work with forming and it demands a lot of precision. At the beginning I cut out all of the parts, and write on the left side parts numbers. Then I retouched paints at the edges and started to form the parts. The front and central sections were quite simple but the last three stripes (exhaust) were difficult to form, they had really complicated shape. I didn't make it perfect, it could be better. I made a mistake and I had to repair it. A piece of paper remembers every mistake and doesn't forgive it. The completed engines nacelles fit perfectly to the wings. The last step for today was to glue transitions between wings and fuselage (it was a piece of cake) and between the engines and the wings. And it was again a difficult chalenge. The parts looked like confetti, and I had to put it together. I did it.