czwartek, 20 marca 2025

Galeria - Focke Wulf Ta-152 H1 (Kartonnaja Model 1/2015)

Szanowni Państwo, przedstawiam laureata nagrody za najlepszy comeback z piwnicy ostatniej dekady. Model ten zacząłem kleić w grudniu 2020, skleiłem kadłub i nie pamiętam już dlaczego odłożyłem go na chwilę do poczekalni. I tak leżał do stycznia 2025, kiedy to sobie o nim przypomniałem. I bardzo dobrze zrobiłem, bo szkoda by było go nie skończyć, taki ładny wyszedł.

Model ukazał się w 2015 roku w ukraińskim wydawnictwie Kartonnaja Model. Autorem projektu jest Alexandr Dudinskiy, a opracowaniem graficznym zajął się Nikolaj Badakwa. Przedstawia samolot o numerze seryjnym Werknummer 150168. Maszyna została wyprodukowana w Sorau (dzisiaj Żary). Była to ostatnia i prawdopodobnie najlepsza wersja rozwojowa rodziny samolotów FW-190. Nazwa Ta-152 pochodzi od inicjałów konstruktora Kurta Tanka. 

Samolot ten należał do klucza sztabowego 301 pułku myśliwskiego (Jagdgeschwader) 301 (Stab JG301) i był pilotowany przez pilota o imieniu Willi Reschke. Wiosną 1945 roku jednostka stacjonowała na północy Niemiec w miejscowości Neustadt-Glewe. 24 kwietnia Reschke zestrzelił na tym samolocie dwa radzieckie Jaki-9s w walce powietrznej nad Berlinem - opis tej walki (po angielsku) znajduje się tutaj: https://bbs.hitechcreations.com/smf/index.php?topic=26418.0.  Maszyna dotrwała do końca wojny i została zdobyta przez Brytyjczyków. Została ona rozebrana i przetransportowana do Wielkiej Brytanii. Samolot otrzymał oznakowanie RAF-u i został poddany testom w Royal Aircraft Establishment - ośrodku doświadczalnym brytyjskich sił powietrznych. Następnie zaprezentowano go na pokazie zdobytego niemieckiego sprzętu wojennego w Farnborough. W grudniu 1946 został zezłomowany.























Model kleił się wybornie. Jest to bardzo dobre opracowanie, zarówno pod względem spasowania jak i grafiki. Z dodatków spoza zeszytu użyłem żywicznych kół oraz osłonę kabiny z oferty Model-Hobby. Ładnych parę lat temu skleiłem FW-190 D-9 z Kartonowego Arsenału i Ta-152 mocno mi go przypominał. To oczywiście dwa inne samoloty, bo odróżniają je m.in. skrzydła, długość kadłuba, inny statecznik pionowy, ale w kilku miejscach miałem tzw. Dejavu. Pozytywnie, bo w obu przypadkach jakość opracowania stała na najwyższym poziomie. Końcowa galeria nie mogła się więc obyć bez udziału Dory.











 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz