piątek, 18 stycznia 2013

Technika - kształtowanie krawędzi natarcia skrzydeł

Przy okazji robienia skrzydeł do Tiger Moth'a postanowiłem stworzyć mini poradnik opisujący sposób kształtowania krawędzi natarcia. Jest to jedno z trudniejszych zagadnień przy budowie kartonowego samolotu - bardzo łatwo popełnić tutaj błąd, który może niekorzystnie odbić się na wyglądzie gotowego modelu. Trochę już o tym pisałem przy okazji relacji z Bf-109 E-4/n, ale stwierdziłem, że warto poświęcić temu tematowi więcej uwagi.


Krawędź natarcia, najprościej ujmując, jest przednią krawędzią skrzydła. Kształt przekroju skrzydła to tzw. lotniczy profil. Dzięki niemu powietrze opływające skrzydło wytwarza siłę nośną.

Tak jak wspomniałem, uformowanie prawidłowo krawędzi natarcia jest trudne. Wymaga sporo cierpliwości, należy także poświęcić temu trochę czasu. Zdecydowanie niewskazany jest pośpiech (to akurat dotyczy wszystkiego co z modelarstwem związane). Trudność w wykonaniu tego elementu wynika z materiału - karton zgięty zbyt energicznie, bez uprzedniego formowania bądź zbyt silnie pozałamuje się i krawędź nie będzie ani równa, ani opływowa. Dlatego należy robić to stopniowo i bardzo, bardzo powoli.

Zanim przejdę do meritum jeszcze jedna uwaga. Modele drukowane są na różnych rodzajach kartonów, są miękkie i elastyczne, ale można także trafić na sztywny i łamliwy co znacznie utrudnia sprawę. Karton, na którym wydrukowane jest skrzydło, które będę kształtował jest bardzo łamliwy. Zaleca się przed przystąpieniem do klejenia modelu zaimpregnowanie kartonu, to może ułatwić nieco sprawę. W tym przypadku impregnowałem rozcieńczonym lakierem nitro.

W pierwszej kolejności wycinamy i sklejamy szkielety płatów:


Potem wycinamy poszycie skrzydła:


Wycięte poszycie zaczynamy formować np. na krawędzi stołu (może być też parapet czy inna krawędź o gładkiej powierzchni. Należy to robić powoli i stopniowo zaginać krawędź mocniej:




Po chwili uzyskałem coś takiego:


Ten etap formowania pokazuje poniższy filmik:



Teraz czas na zastosowanie nietypowego narzędzia - pustej rolki po papierze toaletowym. Wstępnie uformowane poszycie wkładam na jakiś czas do środka. Oczywiście nie będzie to możliwe w przypadku wszystkich skrzydeł, tylko przy samolotach średniej wielkości tak jak ten. W przypadku większych trzeba poszukać czegoś innego :)



Jak już trochę tak poleżą przechodzę do kolejnego etapu. Żeby krawędź łatwiej się zagięła należy ją delikatnie nawilżyć. W omawianym przypadku stosuję pędzelek i kranówkę. Można użyć też popularnej "śliny modelarskiej" :-) Ważne żeby nie przesadzić i jedynie nawilżyć krawędź od środka. Jeżeli przedobrzymy poszycie może się pomarszczyć, pozałamywać albo co gorsza przerwać przy dalszym formowaniu. 

Filmik:



Po uformowaniu znowu wkładam w rolkę, niech sobie przeschną. 


Zbliżamy się do finału. Czas nadać poszyciu taki kształt jaki wyznacza nam szkielet skrzydła. W tym przypadku skrzydło jest bardzo wąskie i lekko wklęsłe od spodu.


Znowu przydadzą się niekonwencjonalne narzędzia. Długie śrubokręty, antena od radia, szczytówka od wędki...Generalnie musi to być coś wystarczająco długiego, cienkiego, sztywnego i o okrągłym przekroju. Na takim narzędziu formujemy dalej krawędź. Można znowu pomóc sobie poprzez zwilżenie od wewnątrz. 



Filmik:



Poszycie zakładam teraz na skrzydło, scalam te elementy tymczasowo za pomocą gumek i odkładam na  trochę żeby się uleżało.
                             


Po paru godzinach zdjąłem gumki ze skrzydła. Poszycie zachowuje odpowiedni kształt i można je teraz z łatwością nakleić na szkielet. 



Dokleiłem końcówki i skrzydełka gotowe. Ich dalsze losy będą przedstawione w kolejnej części relacji z budowy DH-82A "Tiger Moth".

















A na koniec inne zdjęcia skrzydełek wykonanych tą samą metodą:















8 komentarzy:

  1. Stachu fajny instruktaż, bardzo przejrzysty i meritum. Myślęże wykorzystam :) GK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Cieszę się, że się przyda :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Cześć. Na początku powiem: bardzo fajny blog, dobra skarbnica wiedzy no i fajnie, że strona żyje. Wspomniałeś w tym artykule coś o impregnowaniu kartonu lakierem nitro przed wycinaniem. Przyznam, że nie słyszałem o takiej technice a chętnie bym ją sprawdził na następnym modelu. Co tak właściwie daje ta metoda, czy chodzi tylko o zapobieganie łamaniu czy może eliminuje to problem "strzępiących" się krawędzi, zwłaszcza ostrych elementów?? Jakiego dokładnie lakieru używasz i jak bardzo go rozcieńczasz? Którą stronę malujesz i czy są to całe arkusze czy tylko krawędzie elementów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie. Czy impregnowanie pomaga coś w temacie rozwarstwiania się papieru podczas skręcania cienkich rurek np na podwozie, drążki? Jeżeli nie to czy przy okazji możesz opisać swój sposób na bezpieczne zwijanie papieru? Z góry dziękuję!

      Usuń
    2. Witaj! Tak na szybko: zaimpregnowany karton nie mechaci się, nie rozwarstwia się (aż tak mocno) druk jest lepiej zabezpieczony przed starzeniem się i ścieraniem. Obecnie nie używam już rozcieńczonego nitro. Stosuję capon (impregnat do drewna). Prosto z puszki, nakładam jedną warstwę pędzlem lub wałkiem, tylko na zadrukowaną stronę.

      Zwijanie rurek to osobny temat. Moim zdaniem zwijki takie jak np. golenie powinny być wydrukowane na offsecie (papier jak do drukarki). To znacznie ułatwia sprawę i eliminuje zjawisko łamania się kartonu. Niektóre wydawnictwa drukują w ten sposób. Jeżeli jednak golenie są na takim samym kartonie jak np. poszycie to rozwarstwiam je. Przed zwijaniem zwilżam śliną lub namaczam klejem BCG, wtedy zwijanie jest jeszcze prostsze. Na początek nawijam np. na długopis, albo śrubokręt, a później stopniowo już bez pomocy zwijam co raz ciaśniej.

      Podsunąłeś mi dobry pomysł na "technicznego" posta. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Zaopatrzyłem się w na weekendzie w puszkę kaponu i wałek, pomalowałem arkusze jedną warstwą i poczekałem aż wyschną. Przyznam, że spodziewałem się bardziej spektakularnego efektu, ale papier rzeczywiście jest inny w dotyku i wydaje się być jakoś zabezpieczony. Przy retuszowaniu na przykład, upaprałem sobie przypadkowo element farbą na palcu a dzięki tej powłoce farba dała się zmyć bez szkody dla nadruku. Wniosek: warto było.

      Impregnacja nie rozwiązała jednak jednego problemu, z którym czasem się borykam. Szlifuję krawędzie kartonu papierem 2500 (nie za dużo?) i gdy potrzebuję mocno przeszlifować element, papier pędzluje się i rozwarstwia ale myślę, że muszę popracować raczej nad dokładniejszym wycinaniem niż nad późniejszym poprawianiu. Chyba trzeba też zmienić skalpel z made-in-china za 6 zł + 6 ostrzy gratis na coś bardziej pro.

      Usuń
    4. To prawda, zaipregnowanie caponem pozwala na uniknięcie zabrudzeń powstałych przy retuszowaniu. Też mi to parę razy uratowało model. Oczywiście jak farba zaschnie to już ciężko uratować, ale na niezaimpregnowanym kartonie jest to praktycznie niemożliwe.

      Ja szlifuję podobnym papierem, na pewno dokładniejsze wycinanie jest wskazane, ale element po wycięciu i tak warto delikatnie przetrzeć. W kwestii narzędzi do wycinania, moim zdaniem, najlepszy jest skalpel Olfy. W Castoramie kosztuje około 25 zł, w zestawie jest 30 ostrzy i to wystarcza na dosyć długo.

      Usuń
  3. Witam serdecznie,
    Słowem wstępu bardzo ciekawy poradnik.
    Jestem początkującym modelarzem (w zasadzie sklejam dopiero pierwszy model [samolot Piper L4 z KK) i na dniach będę sklejał skrzydła.
    I właśnie mam pytanie:
    - czy po uformowaniu poszycia skrzydła należy skleić jego krawędzie aby uzyskać gotowy element , a następnie jako całość nasunąć i przykleić na szkielet.
    Czy też :
    naklejać poszycie etapami na szkielet ,jeżeli tak to od której strony zacząć?

    pozdrawiam serdecznie
    Piotr

    OdpowiedzUsuń