piątek, 5 kwietnia 2013

Relacja z budowy - SB Lim-2A z Hobby Model 2/2011

Model tego samolotu od jakiegoś czasu powstaje w moim warsztacie. Wskoczył w puste miejsce po ukończonym Nighthawku. Od dawna przymierzałem się do tego samolotu. Zastanawiałem się od którego zacząć. Wycinanka umożliwia złożenie trzech modeli. Padło na SB Lim 2A. Patriotycznie.

Tak jak napisałem we wstępie wycinanka umożliwia złożenie trzech modeli. Jest to bezprecedensowe rozwiązanie. Zazwyczaj wydawca oferując różne wersje malowania każe modelarzowi wybrać pomiędzy jednym z dwóch lub więcej. Hobby Model daje nam możliwość sklejenia wszystkich trzech wariantów. Jedynym problemem dla modelarza jest więc wybór jednej z możliwości bez konieczności rezygnowania z pozostałych. Brawo!


Powyżej SB Lim-2A z numerem bocznym 8020 na lotnisku w Babimoście w 1992 roku, fot. Wacław Hołyś.

Poniżej SB Lim-2A z numerem bocznym 2004 w Muzeum Lotnictwa w Krakowie w 2012 roku, (zbiory własne):



Docelowo chciałbym skleić wszystkie trzy "odkurzacze", w różnych konfiguracjach - standard, w locie, rozebrany. Można sobie pomarzyć :-) Na początek wybrałem naszego Lima. Podoba mi się kamuflaż i oczywiście biało czerwone szachownice (model przedstawia samolot z numerem bocznym 8020 z 15 elr w Siemirowicach). Chcę go zrobić w standardzie, z wypuszczonym podwoziem, zamkniętą kabiną, klapami i hamulcami. Myślę, że w ten sposób najlepiej oddam jego ładną sylwetkę.


Nie będę zbyt wiele się rozpisywał na temat pozostałych dwóch modeli z wycinanki. Czerwony MiG-15 UTI kusił mnie bardzo swoim kolorem, ale ostatecznie przegrał z łaciatym Limem. Co do CS-102 mam mieszane uczucia. Podoba mi się kolorystyka, ale jakoś symbole NRD mnie zniechęcają. Szkoda, że nie jest w czeskim malowaniu.

Budowę modelu zacząłem od tylnej części kadłuba. Kilka lat temu budowałem MiG-a-15 Fagot z wydawnictwa Hobby Model (ten sam projekt) i skopałem właśnie tył. Nauka na własnych błędach jest najskuteczniejsza :-)

Całą rurę odkurzacza zamierzam wzmocnić brystolem. W tym celu zrobiłem ksero elementów i od nich odrysowałem sobie podposzycie:


Szkoda, że autorzy opracowania z góry założyli, że każdy modelarz będzie chciał mieć model z otwartymi bebechami. Można było zamiast białych pól w części na poniższym zdjęciu zostawić "zamknięte" hamulce aerodynamiczne. Jako, że nie chcę mieć ich otwartych musiałem się trochę napracować przy tym elemencie. Wyciąłem otwory, wyciąłem pokrywy hamulców, podkleiłem część brystolem, wyretuszowałem elementy, połączyłem je w całość i wtedy dopiero zacząłem formować. Efekt jest zadowalający, choć kosztował sporo czasu. Dodam jeszcze, że ten sam problem jest z przednim podwoziem - według elementów poszycia musi być otwarte. Co ciekawe podwozie główne już nie... :-)


Pokrywy hamulców i pasek poszycia:


Wyretuszowane i gotowe do sklejenia elementy:




Pierwsze dwa pierścionki osobno:


A tutaj już razem:



Kolejny segment w przygotowaniu:




Tutaj pojawił się niewielki problem. Wewnętrzne poszycie otworu wylotowego było za krótkie. Jak się później okazało - szparę zakryła dysza wylotowa.



Elementy dyszy wylotowej:


Ogonek i dysza osobno:




Dyszę udało się wkleić bez problemu. Tyle na dziś, ciąg dalszy wkrótce :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz