piątek, 21 grudnia 2012

Relacja z budowy - De Havilland DH-82A Tiger Moth - Modelarz Kartonowy 1/2009

Witam w kolejnej relacji. Niedługo po rozpoczęciu F-117 zacząłem kleić ten samolocik - tak już mam, że lubię mieć rozgrzebane więcej niż jeden model. Wybór padł na DH-82A z wydawnictwa Modelarz Kartonowy. Podoba mi się ten samolot. Niewielki dwumiejscowy dwupłatowiec, którego konstrukcja wydaje się być bardzo delikatna. Ma oryginalną sylwetkę, a uroku dodaje mu malowanie - jest cały żółty. Ponadto model opracował Paweł Mistewicz, a ja, jak wielokrotnie już wspominałem  bardzo cenie sobie jego opracowania. Zapraszam do oglądania.


Na początek trochę historii. DH 82 A był samolotem szkolno-treningowym brytyjskiej konstrukcji,  oblatanym w 1931 roku. Był rozwinięciem konstrukcji udanego samolotu DH-60 Moth. Nowa maszyna stała się podstawowym samolotem treningowym RAF (Royal Air Force) i pozostała w służbie aż do 1951.  Do zakończenia produkcji w 1944 roku fabryki opuściło ponad 8,800 Tiger Moth'ów w różnych wersjach (z czego ponad cztery tysiące dla RAF-u). Samoloty te były używane także przez siły powietrzne wielu innych krajów oraz cywilne szkoły lotnicze. Do dziś lata ponad 250 egzemplarzy DH-82.

Więcej o DH-82...



Samolot ten mocno zapisał się w historii polskiego lotnictwa. Na tego typu maszynach szkolili się polscy piloci, którym udało się uciec na Wyspy. Przez całą wojnę 1665 polskich pilotów przeszło szkolenie na samolotach Tiger Moth zanim zaczęli walczyć na Spitfire’ach czy Hurricane’ach. Jeden z egzemplarzy tej maszyny znajduje się w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie i miałem okazję zobaczyć go tam na żywo.



Model, tak jak wspomniałem nosi żółte malowanie z końcowego okresu wojny. Oprócz oznakowani RAF-u posiada również biało-czerwone szachownice po bokach, z przodu kadłuba. Na osłonie silnika z obu stron znajduje się „gapa” – polska odznaka pilota.

Wypada w kilku zdaniach opisać wycinankę. Cieszy oko bardzo ładna ilustracja na okładce autorstwa J.Wróbla. Na tylnej okładce dobre rysunki zestawieniowe. W środku wszystkiego jest pod dostatkiem. Bogaty opis samolotu, dużo zdjęć. Jak zwykle w opracowaniach P. Mistewicza bardzo dużo dobrych i przejrzystych rysunków montażowych.  Są świetnym uzupełnieniem bardzo bogatej i szczegółowej instrukcji budowy. Model mieści się na czterech arkuszach A4. Jeden z nich zawiera części do podklejenia tekturą. Cztery arkusze to niewiele, ale należy zaznaczyć, że części są na nich mocno upchnięte i jest ciasno. Dużo jest elementów dodatkowych, którymi można wzbogacić model.








Budowę zacząłem od zaimpregnowania arkuszy rozcieńczonym nitro i podklejeniem pierwszego arkusza na 1 mm tekturę. Autor proponuje, aby podkleić elementy tekturą o grubości 0,8-1 mm i lepiej zastosować się do dolnej granicy tego przedziału. Oczywiście nie wiedziałem tego dopóki nie zacząłem składać szkieletu - musiałem trochę więcej szlifować.



Po wycięciu szkieletu zbudowałem kabinkę. Najwięcej czasu poświęciłem na wykonanie foteli i pasów. Są najbardziej widoczne po zamknięciu całości. W przednim fotelu warto zamalować wszystkie białe strony elementów - mogłyby być widoczne po wklejeniu.










Po zmontowaniu wyposażenia zamknąłem kadłub. Z przodu od razu umieściłem wał śmigła. Potem mogłoby to być kłopotliwe.



Zrobiłem zegary w 3D (wycinanka oferuje jedynie płaskie tablice):


I na koniec poszycie kadłuba. Sprawiło mi trochę problemów, długo nie mogłem go dopasować i dlatego jest trochę wymęczone...karton jest potwornie łamliwy. Już się boję o skrzydła.






Ciąg dalszy nastąpi...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz